
Mietek trafił do nas razem z naszą byłą podopieczną, Łatką. Jest ślicznym i miziastym kocurkiem, wzorowo korzysta z kuwety – czego chcieć więcej od kota? Niestety, dom, który miał być tym na zawsze, zwrócił nam Łatkę, a razem z nią przyjechał też Mietek. Przyczyna oddania… nagła alergia.
Nie wie, co się dzieje, gdzie jest, ani dlaczego. Do tej pory spał w łóżeczku, bawił się z Łatką i razem cieszyli się beztroskim, szczęśliwym życiem. To nie jego wina. Dlaczego więc cierpi? Przerażony i zdezorientowany – czeka z Łatką, aż ktoś im pomoże.
Mieciu ma ok. 1 roku, dostojne wibrysy i bardzo ciekawe umaszczenie pyszczka. Taki elegancki, prawie jak James Bond 😉
Jest zdrowy, testy fiv/felv ujemne, zaszczepiony, wykastrowany.
Nie prosimy, ale błagamy o dom – tym razem już na zawsze. On gaśnie w klatce, przytłoczony nowymi ludźmi, zapachami, taką ilością kotów.