Loki nadal u nas.
Jak to możliwe?
Chyba nigdy kot o takim wyglądzie tak długo się u nas nie zasiedział.
Z loczkami w uszach, długim włosem, szachownicą na łapkach i ogonem jak u czarnej wielkiej wiewiórki. Pewnie byliście pewni, że już dawno ma dom.
Loki dom miał, ale z niego szybko wrócił bo zachorował i trzeba było szybko działać, aby jego życie uratować.
Dzisiaj Lokuś jest okazem zdrowia i rozgląda się za fajnym człowiekiem.
Kocurek jest młody (2 latka), ma łagodne usposobienie, grzeczny, wykastrowany, odrobaczony.
Lokuś jest FIV-kiem co akurat mało mu w życiu doskwiera ani zbytnio nie ma na nie wpływu ponieważ jak wiadomo FIV to brak odporności co akurat w przypadku Lokusia się nie zgadza bo już dwa razy uciekł śmierci spod kosy wykazując się walką o swoje życie. Wygrał, także jego odporność ma się całkiem dobrze. Aktualne wyniki krwi ma idealne. Ma się dobrze, bawi się i szaleje.
Nie bójcie się kotów z FIV a szczególnie tak łagodnych jak Lokuś. Jest kotem jak każdy inny. Nie różni się od nich. Zachowuje się tak samo. Może bez przeszkód iść do domu z kotkami FIV-, pod warunkiem, że między kotkami nie dojdzie do pogryzień (kontakt krew-krew).
Dajcie szansę Lokusiowi.